sobota, 16 sierpnia 2014

Personalizacja czyli nowy talent mój!

Coraz częściej składamy się na prezenty urodzinowe, imieninowe, weselne, śmieszne, praktyczne, drogie, tanie, oryginalne czy bez okazji.. Wiadomo od pradziejów, że im więcej składkowiczów, tym trudniej podjąć jakieś konstruktywne decyzje o prezencie i kwocie składki, a potem jeszcze znaleźć frajera (czyt. ochotnika), który to ogarnie w tzw. realu (nie mylić z Realem).. Albo dyskusja nie ma końca, albo nikt się nie udziela - tak czy siak: zegar nieubłaganie tyka, a prezent kupujemy i tak na ostatnią chwilę, bo mieszkamy w Polsce, więc jak inaczej?

Ale ja nie o tym!

Kiedy wszystko już ogarnięte, ochotnik wybrany, pieniądz przelany, gift zakupiony i zapakowany, przychodzi czas na kupno jakiejś kartki 'na szybko' (slang z pracy, sorry). I tu jest pytanie - jaką kartkę i skąd kartkę? Kolekcja Empiku chyba ma gdzieś kres, a handmade w sklepach niby oryginalne, ale mocno przewartościowane!

Dlatego ostatnio w starych gratach znalazłam pozostałości po cudownych geo praktykach i niezwykle przydatnych ćwiczeniach, takie jak: papier milimetrowy, kalka, taśmy..

No i cudownie, tak powstał pomysł na kartki, których w sklepach brakuje i, uwaga, są personalizowane, a to teraz chyba w modzie?








Na koniec mój ulubiony :)