Coraz częściej składamy się na prezenty urodzinowe, imieninowe, weselne, śmieszne, praktyczne, drogie, tanie, oryginalne czy bez okazji.. Wiadomo od pradziejów, że im więcej składkowiczów, tym trudniej podjąć jakieś konstruktywne decyzje o prezencie i kwocie składki, a potem jeszcze znaleźć frajera (czyt. ochotnika), który to ogarnie w tzw. realu (nie mylić z Realem).. Albo dyskusja nie ma końca, albo nikt się nie udziela - tak czy siak: zegar nieubłaganie tyka, a prezent kupujemy i tak na ostatnią chwilę, bo mieszkamy w Polsce, więc jak inaczej?
Kiedy wszystko już ogarnięte, ochotnik wybrany, pieniądz przelany, gift zakupiony i zapakowany, przychodzi czas na kupno jakiejś kartki 'na szybko' (slang z pracy, sorry). I tu jest pytanie - jaką kartkę i skąd kartkę? Kolekcja Empiku chyba ma gdzieś kres, a handmade w sklepach niby oryginalne, ale mocno przewartościowane!
Dlatego ostatnio w starych gratach znalazłam pozostałości po cudownych geo praktykach i niezwykle przydatnych ćwiczeniach, takie jak: papier milimetrowy, kalka, taśmy..
No i cudownie, tak powstał pomysł na kartki, których w sklepach brakuje i, uwaga, są personalizowane, a to teraz chyba w modzie?
Na koniec mój ulubiony :)







